Moja geneza biegania

Dużo ludzi pyta się mnie: „Mariusz, po co w ogóle biegasz?”. I to jest bardzo dobre pytanie, któremu chcę się przyjrzeć bliżej. Na początku odpowiem jednak, dlaczego zacząłem biegać?

Kilka lat temu moje BMI wskazywało na nadwagę, a ja z miesiąca na miesiąc czułem się coraz gorzej ze swoimi ciałem. Postanowiłem w końcu coś zmienić! Wybór padł oczywiście na bieganie, bo jest to bardzo tani sport z niskim progiem wejścia. Aby zacząć biegać, wystarczy wyjść z domu i… zacząć biegać. To tylko tyle i aż tyle.

Po kilku miesiącach udało mi się wrócić do standardowego BMI, ale bieganie tak mi się spodobało, że nie było sensu tego porzucać, aby uniknąć efektu jo-jo. Potrzebowałem jednak kolejnego celu, a więc zacząłem trenować do półmaratonu. 21 km… wtedy to było dla mnie coś nieosiągalnego. Po niecałym roku udało się jednak osiągnąć ten cel. I nie było wcale tak trudno.

Potem przyszedł czas na maraton. Ciężkie treningi, ciągłe motywowanie się i również się udało. Przyznać jednak muszę, że było nieporównywalnie ciężej niż na półmaratonie. Wtedy też odszedłem od myślenia: „Maraton to tylko 2 półmaratony. Skoro jedną połówkę mogę przebiec spokojnie, to drugą jakoś przemęczę”.  Och, jak bardzo się wtedy myliłem. W najbliższym czasie zamieszczę jednak skróconą relację z mojego pierwszego maratonu  i to tam będę chciał się na nim skupić w 100%.

Wracając jednak do pierwszego pytania: „Dlaczego biegam?”. Moim zdaniem są dwie rzeczy, dla których warto to robić. Pierwszą z nich jest możliwość startu w zawodach. Nie trzeba mieć wyśrubowanych rekordów, aby móc wystąpić w biegu. Wtedy można poczuć choćby małą dawkę życia sportowca. Wielu wolontariuszy, sporo kibiców, ulice miasta wydzielone tylko i wyłącznie dla nas, walka z czasem. To jest coś niesamowitego!

Drugim powodem jest zdrowie. Prowadzę siedzący tryb życia, także każdy trening jest dla mnie praktycznie jedyną szansą, aby budować swoją kondycję oraz zachować szczupłą sylwetkę.

Do następnego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

eighteen − 3 =