Co kolekcjonuję po każdych zawodach?

Prawda jest taka, że startowanie w biegach długodystansowych to nie tylko walka ze samym sobą i z czasem, ale również bardzo miły akcent, jakim jest meta i wszystkie rzeczy z tym związane. Jakie rzeczy mam na myśli?

W 95% biegów, w jakich miałem okazję wystartować, dostaje się dwa nieodzowne elementy każdego biegacza, czyli numer startowy oraz medal po zakończonym biegu. Kilka lat temu postanowiłem sobie, że będę je kolekcjonował. W momencie pisania tego artykułu posiadam ok. 20 medali i numerów startowych. Jest tego niewiele, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że ta ilość będzie rosła z roku na rok!

Tak się składa, że kilka miesięcy temu zrobiłem zdjęcie moich numerów startowych. Pokazałem je powyżej, aby nie być gołosłownym. 🙂 Od razu wspomnę, że nie są to wszystkie numery, które posiadam. W sumie nie pamiętam, dlaczego nie cyknąłem foty wszystkich…

Po co to kolekcjonuję? Za kilkadziesiąt lat chciałbym pokazać moim wnukom, że dziadek Mariusz również miał swoje pasje. Drugim powodem jest stworzenie ścianki, na której będę mógł zawiesić wszystkie moje medale i numery startowe. Będzie to taki „kącik chwały”, który myślę, że może zrobić wrażenie na osobie niebiegającej. Chcę również, aby było to miejsce, na które będę mógł spojrzeć w chwilach zwątpienia nie tylko w „życiu sportowca”, jak i życiu normalnego człowieka.

Czy tylko ja tak robię? Zdecydowanie nie. Znam wielu biegaczy, którzy kolekcjonują medale i numery startowe już od kilkunastu lat i mają ich naprawdę sporo. Gdyby oddać do skupu złomu ich medale, myślę, że mogliby zarobić ciekawą sumkę :). Rzecz jasna, żaden biegacz nie zgodzi się na to, aby te wszystkie wspomnienia i wyniki zamienić na pieniądze.

Znam jednak też część biegaczy, którzy nie przywiązują wagi do takich rzeczy. Dla nich liczy się tylko wynik i kartka papieru z numerem startowym nie robi na nich żadnego wrażenia. No cóż, ja bym tak nie mógł. 🙂

Do następnego!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

20 − fifteen =